środa, 12 listopada 2014

Trailer do historii o Powstaniu Warszawskim / A trailer of the story about the Warsaw Uprising

Ostatni naoczni świadkowie II wojny światowej odchodzą. Niedługo o tym, co działo się w latach 1939-45 nie usłyszymy od żywych ludzi, lecz dowiemy się już tylko z książek i filmów, bo oni wszyscy, którzy walczyli o wolność i przeżyli, po prostu umrą. Dlatego to dobrze, że Jan Komasa nakręcił „Miasto 44”. Film recenzuję, choć być może nie powinienem. A to dlatego, iż wydaje mi się, że nie jest to obraz, który powstał z myślą o takich widzach jak ja (ur. 1983) – takich, którzy widzieli „Kanał” (1956) czy „Kolumbów” (1970). Został nakręcony z myślą o obecnej młodzieży, uczniach gimnazjów i liceów. Z myślą o tym, że pójdą oni do kina ze swoimi nauczycielami. Z nadzieją, że po wyjściu z kina, bez względu na to, czy film im się podobał czy nie, chociaż niewielki procent z nich sięgnie po inne filmy o Powstaniu Warszawskim, po książki, albumy ze zdjęciami - by pamięć i chęć opowiadania o Powstańcach przetrwała i by być może za 10 czy 15 lat powstał kolejny film, mówiących o wydarzeniach tamtych dni z jeszcze innej perspektywy.

Last eye-witnesses of World War II are passing away. Soon, about the things that happened between 1939 and 1945, we will learn not from people, but only from books and movies, because all those who fought in the war for freedom and survived it, they will simply be gone. That is why it is good that Jan Komasa made „City 44”. I am reviewing this movie, although I probably shouldn’t. And I think so because I have an impression that it was not made for viewers like me (born in 1983), viewers who are familiar „Sewer” (1956) or „The Columbs” (1970). It was made for teenegers, students of gymnasiums and secondary schools. Made with a thought that they will go to the cinema with their teachers. Made with hope that after having seen the movie, regardless of the opinion about it, a small percentage of them will be willing to watch other productions about the Warsaw Uprising, read books, see photo albums – so that the memory and the will to talk about the insurgents remain – so that in 10 or 15 years another film will be made and will depict those days from another perspective.


Perspektywą dla „Miasta 44” jest miłość. Szybka, niecierpliwa i młodzieńcza, w przypadku wielu uczestników wydarzeń – pierwsza, jedyna, po grób. Wydarzenia Powstania są tłem dla uczucia, które rodzi się w trójkącie między głównymi bohaterami: Stefanem, Kamą i Biedronką, a także między kilkorgiem ich przyjaciół. To właśnie fizyczne oblicza miłości (pierwszy pocałunek, pierwszy seks) są głównym motywem pojawiającym się w scenach, które po premierze budziły największe kontrowersje i najwięcej komentarzy.

The perspective of „City 44” is love. Fast, impatient and young, in case of many participants of the Uprising – the first, the only one, till the end. The Uprising is a background for the feelings and relations between three protagonists: Stefan, Kama and Biedronka, and also between a couple of their friends. The physical aspects of love (the first kiss, the first sex) are the main mofits in the scenes that caused most of the controversies and comments.


Scenę, w której Stefan i Biedronka całują się wśród latających w zwolnionym tempie kul, ja osobiście traktuję jako metaforę, coś w rodzaju eksplozji emocji w sercu tej dwójki postaci, nie jako realne wydarzenie. Muszę przyznać jednak, że była ona dla mnie humorystycznym przerywnikiem - nie wiem, czy Janowi Komasie o taki efekt chodziło. Druga to ujęcia (znów w zwolnionym tempie) namiętnego seksu Stefana z Kamą przeplatające się ze zdjęciami powstańców idących kanałami na pozycje wyjściowe do szturmu, gdzie tłem dźwiękowym jest agresywny dubstep. I o ile do samej sceny nie mam zarzutów, tak tego rodzaju muzyka naprawdę mi tu nie pasowała. Ale być może przyczyna znów leży w tym, że to nie ja mam być odbiorcą tego filmu. Odbiorcą jest ktoś przywykły do teledyskowych ujęć, podkręconych kolorów, odważnych scen seksu i nagości (także nieuzasadnionych), wulgaryzmów czy eksperymentów z muzyką i obrazem, czego przykładami w obrazie Komasy jest także wykorzystanie niemieckiej piosenki o miłości i utworu „Dziwny jest ten świat” Czesława Niemena do dwóch scen walk (nie wspominając o utworze Lany Del Rey w trailerze). Ale to nie wszystko.

The scene when Stefan and Biedronka are kissing surrounded by bullets, flying in slow motion, I treated as a metaphore, an explosion of emotions in hearts of these two charcters, not as a real thing. But I have to admit that it was a humorous break – I’m not sure if this is what Jan Komasa wanted to achieve. The other scene is the one with shots (again in slow motion) of a passionate sex of Stefan and Kama interwining with the images of insurgents going through the sewers to the attack position, backgrounded with an agrressive dubstep. And while I don’t have anything against the scene itself, the music was odd here for me. But again, the reason might be the fact that I am not the target audience of the movie. The audience is someone that got used to videoclip-style shots, enhanced colors, explicit sex scenes and nudity (also those justified), dirty languge or experiments with music and images, and examples of these are also a German love song and Czeslaw Niemen’s „This is a Strange World” during two shootout scenes (not to mention Lana Del Rey's song in the trailer). But that’s not all.



Osobiście zwróciłem uwagę na ujęcia rodem z gier typu FPP (First Person Perspective), ukazujących – dzięki kamerze umieszczonej bezpośrednio na broni, perspektywę strzelca. To także zaliczyłbym do elementu, który sugeruje do jakiej publiczności jest kierowany film – do takiej, która znajdzie punkt odniesienia do gier typu „Counter Strike”, „Call of Duty” czy „Medal of Honor”. I w ten sposób będzie w stanie wyobrazić sobie emocje w starciu z przeważającym pod każdym względem przeciwnikiem.

Personally, I noticed the shots typical for the FPP (First Person Perspective) games, presenting, thanks to the camera attached to the weapon, a shooter’s perspective. That also I would include on the list of the elements that suggest what audience the movie is made for – for those who will find here a point of reference to games such as „Counter Strike”, „Call of Duty” or „Medal of Honor”. And in this way, they would be able to imagine emotions in the fight with the enemy that is superior in all that counts in the battle.


„Miasto 44” jest brutalne. Trudno, żeby nie było i Komasa nie oszczędza nam widoku krwi i zwłok. Bo to również znak naszych czasów – obrazami przemocy jesteśmy otoczeni zewsząd, nie robią już wrażenia relacje z brutalnych zamieszek na drugim końcu świata, więc reżyser niemal dosłownie ciska w nas kawałkami ludzkich ciał i wylewa na twarz kubeł nie zimnej wody, a krwi ofiar eksplozji pojazdu wyładowanego materiałami wybuchowymi - transportera ładunków wybuchowych SdKfz 301 Borgward B IV (oczywiście czyni to w mocno przerysowanej wersji). Z drugiej strony Komasa pozostawia pewne niedopowiedzenia, jak w scenie w której z opuszczonym szpitalu pełnym rannych i umierających, Biedronka zostaje znaleziona przez Dirlewangerowca, który posyła jej obleśnego buziaka. Co było dalej? Można się domyślać.

„City 44” is brutal. It would be weird it if wasn’t and Komasa doesn’t spare us the images of blood and corpses. Because it is also a sign of our times – we are surrounded with brutal images, broadcasts from violent riots on the other side of the world, so the director almost literally throws body parts right in our faces and dampen our good mood with a bucket of blood of those killed in the explosion caused by a SdKfz 301 Borgward B IV explosives carrier (of course, he does so with exaggeration). On the other hand, Komasa leaves certain things unsaid, as in the scene when in an abandoned hospital, full of wounded and dying, Biedronka is found by a Dirlewanger’s soldiers, who sends her a loathful kiss. What happened next? We can imagine.



I to właśnie Zofia Wichłacz grająca Biedronkę dla mnie najlepiej wypadła z całego zespołu pierwszoplanowego. Według mnie, w scenę pt. „Nigdy mnie nie zostawiaj!” włożyła bardzo dużo serca, ukazując autentyczne emocje, prawdziwie poruszające. Jednocześnie scenariusz umieszczał ją w słabych dialogowo scenach, jak w tej, w której Kama wyznaje Biedronce, co o niej myśli, używając słynnego słowa na „K”, co raczej przypominało mi teksty, jakie czasem można usłyszeć z ust współczesnych nastolatek, kłócących się o przysłowiowego „Sebę”.

And it is Zofia Wichłacz in the role of Biedronka presented the best acting skills of the leading actors. In my opinion, the scene „Don’t ever leave me!” was played with all her heart, real emotions and truly moving. At the same time, however, the script put her in scenes that were poor in terms of dialogues, such as the one when Kama tells Biedronka what she thinks of her, using the infamous f-word, what reminded me rather of the talks one can sometimes hear between present-day teenage girls arguing over some cute Johnny-boy.


Sporo uwagi skupiają aktorzy, pojawiający się na ekranie jako drugoplanowi – Michał Żurawski jako „Czarny”, Tomasz Schuchardt w roli „Kobry” czy Antoni Królikowski wcielający się w „Beksę” (choć sposób gry bardzo przypominał mi jego Kamila z „Czasu Honoru”).

A lot more attention drew the actors that appeared on the screen as the supporting – Michał Żurawski as „Czarny”, Tomasz Schuchardt in the role of „Kobra” or Antoni Królikowski who played „Beksa” (although his acting here reminded me of his role of Kamil in „Days of Honor”)





Skoro mowa o rolach, do ciekawostek należy gościnna rola Maxa Riemelta, który wcielił się w butnego niemieckiego żołnierza, wziętego do niewoli przez powstańców. Aktor ten miał okazję kilka lat temu wystąpić w „Fabryce Zła” (Napola, 2004, kadr poniżej), filmie rozgrywającym się w elitarnej hitlerowskiej placówce wychowawczej, oraz w „Fali” (Die Welle, 2008), obrazie udowadniającym, jak niewiele trzeba, by w sercu Europy boleśnie doświadczonej okrucieństwem II wojny światowej, znów obudzić ducha totalitaryzmu.

Since we’re talking about roles, an interesting thing is the guest performance of Max Riemelt who plays an arogant German soldier, taken prisoner by the insurgents. A few years ago, the actor played in „Napola: Before the Fall” (Napola, 2004, a pic below), a movie taking place in an elite Nazi school, and in „The Wave” (Die Welle, 2008), a film prooving that in the center of Europe painfully experienced with the horror of World War II, one doesn’t need much effort to start totalitarian reigns again.


Jakkolwiek nie oceniać by aktorstwa i przedstawienia postaci wg scenariusza, ogromnym plusem filmu jest powstańcza Warszawa i jej zrujnowane wojną i walkami dzielnice. To bardzo przekonujący, apokaliptyczny, pozostający w pamięci krajobraz, który uzupełniają świetne efekty specjalne.

Regardless of the acting and presentation of protagonists according to the scripts, a big advantage of the movie is the image of Warsaw during the Uprising - its streets and districts demolished by war. It’s a very convincing apocalyptic picture that remains in memory, complemented with great special effects.




Docenić należy także perfekcyjnie przygotowane kostiumy, odpowiadające modzie lat 40-tych XX wieku, jak i zaangażowanie do filmu grup rekonstrukcji historycznej w produkcję filmu. Nie jest to oczywiście pierwszy raz, ale należy podkreślać fakt, iż chcąc w jak najbardziej realistyczny sposób oddać działania wojska – od umundurowania i uzbrojenia po sposób prowadzenia walki, poruszanie się itd. najlepiej skorzystać z pomocy prawdziwych ekspertów. W realizacji „Miasta 44” wzięły udział m.in. GRH „Zgrupowanie Radosław”, GRH "Flak Abteilung"GRF„Bemowo” oraz GRH "Pomerania 1945", po części rekonstruujące zwyrodniałych oprawców Brygady Dirlenwangera i inne niemieckie oddziały.

What should be appreciated are the movie costumes, reflecting perfectly the 1940s fashion, and the fact that re-enactment groups were engaged in the production. Of course, it is not the first time, but it should be underlined that if you want to present the army in the most realistic way – uniforms, weapons, how it fights and moves, you should definitely use the help of the real experts. A couple of re-enactment groups participated in the production of „City 44”, e.g. GRH „Zgrupowanie Radoslaw”, GRH "FLAK Abteilung", GRF „Bemowo” and GRH „Pomerania 1945”, and they portrayed e.g. the degenerates from the Dirlewanger Group and other German units.



Filmowo-militarną atrakcją jest replika czołgu PzKpfw V Panther z Muzeum Techniki Wojskowej „Gryf” oraz oryginalny Jagdpanzer Hetzer, czyli samobieżne działo pancerne (niestety w samym filmie widoczne jedynie przez chwilę) oraz zdalnie sterowana mina samobieżna typu Goliath, z filmie unieruchomiona i zniszczona z brytyjskiego zrzutowego PIAT-a. Choć dziwić może fakt, że nie pokazano ani jednego, nie licząc „czołgu-pułapki”, pojazdu zdobytego przez powstańców.

A film & military attraction is a replica of a PzKpfw V Panther tank from the Museum of Military Technic „Gryf” and an original Jagdpanzer Hetzer, that is light tank destroyer (unfortunately, in the movie it is visible only for a moment) and a Goliath tracked mine, immobilized and destroyed in the movie with a British PIAT from the airdrops. However, it was strange for me that no vehicle captured by the insurgents, apart from the „trap-tank”, was depicted.




Moją uwagę zwróciło występujące w scenie szturmu Dirlewangerowców działko p-lot 2cm Flak 38, a wykorzystane do ostrzelania budynku zajmowanego przez powstańców – pociski kal. 20x139mm z łatwością przebiły się przez ceglane ściany domu, zabijając jedną z sanitariuszek.

What got my attention was an aa gun that appeared in the Dirlewanger Group’s attack – the 2cm Flack 38 and fired at the building occupied by the insurgents – 20x139mm rounds easily penetrated brick walls of the house, killing one of the female medics.


Tego typu broń była często wykorzystywana nie tylko przeciwko mniej lub bardziej umocnionym pozycjom, ale również z powodzeniem przeciwko piechocie. Z jakim efektem? Wystarczy wspomnieć scenę z finalnej bitwy w „Szeregowcu Ryanie” (1998).

This kind of weapon was often used not only against strong-points, but also very effectively against the infantry. How effectively? You can see that during the final battle in „Saving Private Ryan” (1998).


„Bohaterem” filmu, pojawiającym się w kilku scenach i wzmiankowanym w dialogach, jest VIS – wzorowany na Colcie M1911 polski pistolet kal. 9x19mm, symbol statusu oficera i dowódcy, a tym samym obiekt zazdrości żołnierzy – jako symbolu niezłomnej siły („vis” z łąc. „siła”) polskiego ducha. To z niego Stefan oddaje swoje pierwsze strzały jak członek podziemia tuż po złożeniu przysięgi i z niego niemal rytualnie, już w trakcie Powstania, zabija niemieckiego żołnierza.

One of the „characters”, that appears in several scenes and that is mentioned in dialogues, is the 9x19mm VIS – a Polish pistol based on the Colt M1911, a symbol of the officer and a leader so also an object of envy – as a symbol of an unbreakable stregth („vis” from Latin – „stregth) of the Polish fighting spirit. It’s the gun Stefan fires his first rounds with as a resistance member just after the oath and the gun he uses, already during the Uprsing, to kill - almost ritually, a German soldier.


W filmie widzimy, że oddziały Berlingowców, które przebiły się na drugą stronę rzeki i dołączyły do powstańców, nie były w stanie wiele zdziałać i pomóc powstańcom mimo szczerych chęci. Nie znali Warszawy jako miasta, ale nie znali dobrze również specyfiki walki w mieście, przez co ginęli jak muchy wystrzelani podczas szturmów na hurra. Mieli też inną broń niż powstańcy, przez co nie mogli także służyć zaopatrzeniem. Zaznaczenie tego faktu jest dużym plusem.

In the movie we will see that the soldiers of General Berling, who got through the river and joined the insurgents, were not able to help the insurgents much despite their efforts. They knew Warsaw neither as a city, nor the city itself as a place of warfare, which made them die quickly in „hurrraaa” charges. Their weapons were different from those the insurgents were armed with, so they couldn’t support the Uprising with supplies. The fact that this problem was mentioned in the movie is an advantage.



Z drugiej strony mam pewne wątpliwości co do realizmu niektórych scen niebatalistycznych, jak momentu wyjścia Stefana i Biedronki z kanałów. Czy rzeczywiście w mieście, w którym toczyły się tak krwawe walki było miejsce na spokojne spacery i teatrzyki uliczne dla dzieci? I czy życie pod okupacją było tak „beztroskie” jak ukazują to pierwsze sceny filmu?

On the other hand, I have numerous doubts concerning the non-battle scenes, such as the one where Stefan and Biedronka are leaving the sewers. Is it possible that in a city shattered with bloody fights there was a place for peaceful walks and street performances for children? Was the life in an occupied city that happy-go-lucky as it it presented in the first scenes of the movie?



Na „Miasto 44” wybrałem się długi czas od premiery. Przeczytałem może 2-3 recenzje, nie chciałem się nastawiać w żaden sposób. Powstanie Warszawskie jest tematem kontrowersyjnym samo w sobie, jego sens jest w ostatnich latach przedmiotem dyskusji. Dlatego Komasę cenię za odwagę, bo podjął się bardzo trudnego tematu. Uczynił to jednak powierzchownie. Pominął choćby przygotowania do Powstania i nie ukazując wg mnie kipiącej w młodych ludziach woli walki, rosnącej z każdym dniem spędzonym pod hitlerowską okupacją i nie podkreślając, czemu  powstańcy nie chcieli czekać na wejście Armii Czerwonej do Warszawy.


I went to the cinema to watch „City 44” long after its premiere. I read two or three reviews, I didn’t want to get any attitude influenced by opinions of others. The Warsaw Uprising itself is controversial, it’s meaning has become a topic of many discussions in the last couple of years. That is why I appreciate the fact that Komasa had the courage to make the movie. However, he did it superficially. He skipped, among other things, preprarations for the Uprsing, and – in my opinion, did not show the young people’s boiling will do fight, growing every day under the Nazi’s reigns, and did not underline why the insurgents didn’t want to wait for the Red Army to enter the city.


Nie mam mu za złe próby uwspółcześnienia historii poprzez dostosowanie formy do widza (reżyser z pewnością chciał odejść od typowych dla polskiego kina miałkich ekranizacji lektur), bo forma to także bardzo realistyczne odwzorowanie apokalipsy i spory krok dla polskiego kina po kątem efektów. Minusem jest treść, skondensowana efektownie, jak w widowiskowym zwiastunie. I tak właśnie odbieram „Miasto 44” – jako trailer, który być może zachęci choćby i niewielki procent młodych ludzi, do odkrycia pełni prawdziwie poruszającej historii spisanej w książkach, przedstawionej w innych filmach fabularnych czy dokumentalnych. I mam nadzieję, że pod tym kątem film Komasy swoją rolę spełni.

I don’t mind the fact that Komasa wanted to make the story more contemporary and adjust the form to the audience (the director surely wanted to avoid the style of film adaptations of school readings), since the form includes a realistic image of the apocalypse and constitutes a huge step for the Polish cinema in terms of special effects. A disadventage is the kontent, attractivelly condensed, as in a spectacular trailer. And that is how I perceive „City 44” – as a trailer that might entourage a small percentage of young people to discover the whole truly moving history written down in books, present in other movies and documentaries. And I truly hope that in that case, Komasa’s movie will fulfil its role.


niedziela, 2 listopada 2014

Najlepszy film z czołgiem jaki widziałem? / Best tank-movie I ever saw?

Mam problem z filmami Davida Ayera. Czy to jako reżyser, czy scenarzysta, ma bardzo dobre oko do filmów, zależy mu na przekazaniu historii w sposób najbliższy rzeczywistości, zwłaszcza tej trudnej, brutalnej. Sięga często po tematykę związaną z policją czy wojskiem. Ale gdzieś po drodze do finału historii, zbacza. I to w drażniący sposób, jakby zamierzony. I tak obok bardzo dobrych „Bogów ulicy” (End of Watch, 2012), „Ciężkich czasów” (Harsh Times, 2005) czy „Królów ulicy” (Street Kings, 2008), nie mówiąc już o rewelacyjnym „Dniu próby” (Training Day, 2001, gdzie odpowiadał za scenariusz) znajdziemy słaby „Sabotaż” (Sabotage, 2013) ze Schwarzeneggerem (tym większe dla mnie rozczarowanie), w którym główni bohaterowie irytowali, historia nie wciągała, a dialogi były pełne bluzgów, lub „S.W.A.T. Jednostka specjalna” (S.W.A.T., 2003), który to film ja pamiętam jedynie z kiepskiego dowcipu o Polakach.

I have a problem with David Ayer’s movies. Either as a director, or a scriptwriter, he surely knows how to make movies,  focusing on telling the story as close to reality as it is possble, especially the difficult, the brutal one. He often deals with issues connected with the police or military. But somewhere on the way to the finale, he takes the wrong turn. In an irritating manner, that seems deliberate in a way. And so next to very good „End of Watch (2012), „Harsh Times” (2005) or „Street Kings (2008), not to mention an excellent „Training Day” (2001, for which he wrote the script) one shall find poor „Sabotage” (2013), featuring Schwarzenegger (which makes it even more disappointing), where the main protagonists were irritating, the story was not compelling at all, and dialogues were full of dirty language and nothing more, or „S.W.A.T. (2003), which I remember mostly for a poor racist joke about Poles.


Ale wracając do tematu - gdy usłyszałem o „Furii”, pierwszą reakcja było oczywiście ogromne zainteresowanie. Dla faceta, który wychował się m.in. na „Czterech Pancernych i Psie" (1966-70), film o załodze czołgu to nie lada gratka. Zwłaszcza, że ta tematyka nie jest aż tak częsta w kinie. Ucieszyło mnie też to, że to Ayer, mimo nieudanego „Sabotażu”, stanął za kamerą. Dlatego „Furia” od razu znalazła się na mojej liście pozycji obowiązkowych, zwłaszcza po obejrzeniu zwiastuna.

However, coming back to the main theme, when I first learnt about „Fury”, I got really curious about it. For a guy who grew up with „Four Tankmen and a Dog” (1966-70, a Polish TV series set during WW2), a movie about a tank-crew was a real deal. Particularly because this theme is not often present in the cinema. I was also happy that it was Ayer, who – despite the failed „Sabotage”, was the guy behind the camera. That’s why „Fury” immediately got it’s position on my must-see short-list, especially after I got familiar with the trailer.


OK, jestem w kinie. Zaczyna się film i już w pierwszych minutach czuję i widzę rękę i oko Ayera. „Furia” doskonale oddaje brud wojny. Wojenna śmierć przychodzi nagle – wbija się wraz z nożem lub bagnetem, rozdziera kulą, rozrywa serią czy wybuchem, pali ogniem, miażdży gąsienicami i gruzem zburzonych budynków. Pokrywa ją gruba warstwa błota i pyłu, ludzkich szczątków. Wojna nie traci czasu, nie cacka się, pozostawia wybór: zabij lub zostań zabity, każe szybko dojrzewać, brać to, co należy się zwycięzcom: siłą lub za paczkę fajek lub batonika. Człowiek jest kawałkiem mięsa – owiniętym w szmaty munduru, zamkniętym w puszce czołgu, ale koniec końców tylko mięsem. Nie ma bohaterów, są tylko ci, co przeżyją. Ten obraz wojny, widoczny nie tylko w mocnych scenach batalistycznych, to zdecydowany plus filmu, którego jedno z przesłań brzmi: wojna nigdy nie kończy się cicho. To prawda, jej echo długo odbija się w głowie.

OK, I’m in the cinema. The film starts and I can already see and feel Ayer’s hand and eye. „Fury” perfectly depicts the dirt of war. The war-death comes unexpected – thrusted with a knife or a bayonet, it tears apart with a bullet, tears into pieces with a burst or an explosion, burns with fire, cruhes with tracks and ruble. It is covered with a thick layer of dirt and dust, pieces of human body. It doesn’t waste time, doesn’t handle delicately, leaves one with a choice: kill or get killed, makes one grow up fast, take what belongs to the victors: either with force or for a chocolate bar or a pack of smokes. A human being is just a piece of meat – covered with rags of a uniform or packed in a can of a tank, but eventually – a piece of meat. There are no heroes, just those who survive. The image of war, visible not only in very powerful battle scenes, is definitely an advantage of this movie. It’s message is that the war never ends quietly. True, it echoes for a long time inside of the head.


Widać to na przykładzie załogi czołgu (należącego do amerykańskiej 2. Dywizji Pancernej znanej pod nazwą "Hell on Wheels"). To czwórka weteranów i jeden świeży kancelista, dla którego przeniesienie na front to okrutny żart armijnej biurokracji. I choć to Sierżant Don "Wardaddy" Collier, grany przez Brada Pitta, jest centralną postacią, a główna relacja to ta „mistrz-uczeń” między nim a zielonym jak dolarowy banknot Normanem (Logan Lerman), to każdy z czołgistów jest wyrazistą, zapadającą w pamięć postacią. Wojenną grozę zaś podkreśla bardzo dobra muzyka Stevena Price’a. Utwór stanowiący tło dla sceny z maszerującymi grenadierami pancernymi SS – stukot 300 par podkutych wojskowych butów połączony z niepokojącym śpiewem męskiego chóru  -  sprawił, że przeszły mnie autentyczne ciarki. Dlatego tym bardziej i boleśniej rozczarowuje końcówka – daleka od realizmu wojennego, utrzymanego zgrabnie przez jakieś 80% filmu, i czyniąca ze zwykłych żołnierzy Hollywoodzkich herosów.

It is visible in case of the tank’s crew (belonging to the US 2nd Armored Division, nicknamed "Hell on Wheels"). There are two hardened vetereans and a typist for whom the transfer to the front-line seems to be crueal joke of the army bureaucracy. And although Sergeant Don "Wardaddy" Collier, played by Brad Pitt, is the central character and the main relation is a „master-student” one between him and a totally green as a dollar bill Norman (Logan Lerman), every tank man is a distinct, memorable character. The war terror is underlined with a very good music composed by Steven Price. The background piece for the scene with marching SS panzer grenadiers – the patter of 300 pairs of shod army boots combined with a distressing male choir – gave me real shivers. That is why, the ending is even more disappointing – far from the war realism, that was kept well for about 80% of the movie, and making ordinary soldiers the Hollywood heroes.


W finale załoga „Furii” staje twarzą w twarz z batalionem grenadierów pancernych Waffen-SS. Niemcy, przewyższający kilkudziesięciokrotnie czołgistów  i doskonale wyposażeni (w broń maszynową i przeciwpancerną) nie są w stanie zniszczyć jednego, unieruchomionego czołgu M4A1 Sherman (pojazd wjechał na minę, czego efektem była zniszczona gąsienica). Rozumiem pierwszy szok, zaskoczenie i panikę spowodowane bezpośrednim atakiem niemal z przyłożenia, ale późniejsze próby ataku SS na czołg wyglądały bardziej jak pchanie się pod lufę i chaotyczne bieganie wokół maszyny. Bez względu na to, jak beznadziejny w braku doświadczenia byłby niemiecki dowódca, jednostka z pewnością była mieszaniną weteranów i młodzików, fanatycznych i zdeterminowanych, wśród których pewno znalazłby się ktoś, kto poprowadziłby udany szturm. W rzeczywistości, starcie tarcie załogi Wardaddy’ego z Niemcami mogłoby potrwać nie dłużej niż 5-10 minut.

In the finale, the crew faces a whole batallion of Waffen-SS Panzergrenadiers. The Germans, that outnumber the tankmen and are very well armed (with machine guns and anti-tank weapon), are not able to destroy one immobilized M4A1 Sherman tank (that got his track destroyed by a mine). I can understand the first shock, astonishment and panic caused by a direct, almost point-blank attack, but further attempts of the SS to attack looked more like getting right in front the barrel to get killed and chaotic running around the vehicle. No matter how hopeless in his lack of experience the German commander would be, the unit was surely a mixture of hardened veterans and young, fanatic and determined soldiers, where one could surely find someone capable of leading a successful attack. In reality, the firefight between Warddaddy’s crew and Germas could last no longer than 5-10 minutes.  


Tymczasem chłopaki dostają „fory” od Davida Ayera – lufy ich czołgowych kaemów (.30-06 Browning M1911A4 i .50 BMG Browning M2HB) nie przegrzewają się, przez długi czas w pojedynku z SS wydają się być nad wyraz niezniszczalni (albo to SS ma tak fatalne umiejętności strzeleckie). Sam Wardaddy nawet trzykrotnie raniony śmiertelnie z wyborowego Mausera jest w stanie wejść z powrotem do czołgu i walnąć mowę pożegnalną. I nawet jako trup trzyma się „dobrze” – dwa tłuczkowe granaty M24, wrzucone do czołgu może i go zabiły, ale wizualnie jedynie zadrapały trochę twarz (a co dwa granaty mogą zrobić z ciałami w tak ciasnej przestrzeni jak wnętrze czołgu możecie sobie wyobrazić).  Dziwne, że pozwolili na to doradcy ds. militariów, wśród których znalazł się także Kevin Vance – w „Furii” wcielił się on w jednego z dowódców Shermanów – sierżanta Petersona, a wcześniej pojawił się w dwóch innych filmach Ayera – w „Bogach ulicy” oraz „Sabotażu” (w którym również pełnił rolę konsultanta).

Meanwhile, David Ayer cuts the guys some slack - the barrels of their tank machine guns (.30-06 Browning M1911A4 and .50 BMG Browning M2HB) don’t get overheated and for a long time in the fight with the SS, then tankmen seem to be untouchable (or perhaps it is so due to the lack of shooting skills of the SS). Wardaddy himself, even when shot fatally three times from a scoped Mauser, is able to get inside the tank and give a goodbye speech. And even as a deaman, he looks pretty well – two M24 potato-masher grenades that were thrown inside the tank killed him, but what is visible after the explosion is only a bunch of scratches on his face (and you can surely imagine what two grenades can do with bodies inside a tight space as in a tank). It is weird that military advisors let that happen – one of them was Kevin Vance – in „Fury” he plays one of the Sherman crew-leaders – Sgt. Peterson, and earlier he appeared in two other Ayer’s films: in „End of Watch” and „Sabotage” (where he also worked as an advisor).


Trudno mi też zrozumieć scenę, w której młody żołdak z SS, już po zakończonym pojedynku „SS kontra Furia”, wykrywszy Normana pod czołgiem, nie zgłasza tego nikomu, lecz uśmiecha się jedynie i zostawia chłopaka w spokoju, jak gdyby nigdy nic, jakby nie dostrzegał tych kilkudziesięciu zmasakrowanych trupów swoich nordyckich „Kameraden”.

I also cannot understand the scene were a young SS grunt, just after the firefight „SS vs Fury”, having spotted Norman under the tank, does not report it to anyone, just Smiles and leave the boy alone, just as if nothing happener, as if he could not see dozens of mutilated bodies of his nordic Kameraden.

A teraz to, co tygryski lubią najbardziej…

Film Ayera to także kilka ciekawostek i atrakcji dla pasjonatów historii i militariów. To przede wszystkim PzKpfw VI Tiger I – jedyny na świecie w pełni sprawny autentyczny „Tygrys” z II wojny światowej, wypożyczony z Muzeum Czołgów w Bovington. Nie lada atrakcja, bo zwykle drugowojenne czołgi to współczesne maszyny z przyspawanymi odpowiednio płytami. Gdy pojawia się na ekranie, z jego wnętrza słychać padające szorstkie niemieckie komendy. Sfilmowano go bardzo umiejętnie – bez względu na to, czy ukazana jest cała sylwetka, czy jej fragment, czy lufa z potężnym hamulcem wylotowym czy gąsienice – majestat tego potwora jest zachowany. Filmowej charyzmy nie brakuje też Shermanom (w wersjach z działem kalibru 75mm i 76mm), ale bądźmy szczerzy – to na pojawienie się „Tygrysa” na ekranie wszyscy czekają.

And now - something that Tiggers like the most…

Ayer’s movie is also a coupe of interesting elements for history and military freaks. It is first of all the PzKpfw VI Tiger I – the only fully working real WW2 „Tiger”, rent from the Bovington Tank Museum. It’s a hell of a deal since in movies the 2nd world war tanks are usually modern vehicles with metals plates attached. When the Tiger appears on the screen, you can hear harsh German orders coming straight from the inside. It was shot very well – not matter what is shown, either it is the whole silhouette, or a part of it, or the barrel with its massive muzzle break, or the tracks – the majesty of this monster remains untouched. The movie Shermans (in versions with 75mm and 76mm gun) also have their charisma, but let’s be honest - everybody was waiting for the Tiger.


Moją uwagę zwrócił też niemiecki snajper z wyborowym Mauserem, a konkretnie – jego siatkowa maska na twarz. Pierwotnie, w 1939 r. (jak możemy dowiedzieć się z doskonałej książki „Dzieje snajperów od roku 1914 do czasów współczesnych” Martina Peglera) uznaną ją za bezużyteczną, ale z czasem docenioną jej wartość jako część maskowania dla strzelców wyborowych. W filmach raczej bardzo rzadko można zobaczyć ten rodzaj wyposażenia.

What got my attention was the German sniper with a scoped Mauser, and to be more specific – his face veil. First, in 1939 (as we can learn from a great book „The Military Sniper Since 1914” by Martin Pagler) it was considered useless, but then it got its proper recognition and became valued as a part of the camouflage for sharpshooters. Rarely can one see in movies this type of equipment. 


Ciekawostką jest także uzbrojenie Wardaddy’ego  - rewolwer .45 ACP Smith & Wesson M1917 jako broń przyboczna, której wyjątkowość polega na okładzinach prezentujących tzw. pin-up girls z plakatów. Broń jest najlepiej wyeksponowana w scenie, w której Wardaddy zmusza Normana do zastrzelenia niemieckiego jeńca i przyspiesza tym samym jego wojenne dojrzewanie. Widok tego rewolweru, znajdującego się na liście uzbrojenia, ale nieprzydzielanego jednostkom frontowym, skojarzył mi się z prezentem, jaki Floyd Talbert w serialu „Kompania Braci” (2001) otrzymał od znajomego szeryfa  - był to rewolwer .357 Magnum Colt New Service dostarczony do adresata z liścikiem „Zabij ilu się da!” jako dodatkowa broń na wszelki wypadek. Jednak Amerykanie mają słabość do rewolwerów, niekiedy silniejszą od miłości do „czterdziestki piątki" M1911.

What is also interesting is Wardaddy’s weapon – a .45 ACP Smith & Wesson M1917 revolver as his sidearm, exceptional due to custom grips with poster pin-up girls. The firearm is visible very well in the scene where Wardaddy forces Norman to kill a German P.O.W. and while doing so makes him grow up faster to become a soldier. The revolver, present in the list of authorized firearms, but no issued to frontline units, reminded me of the gift Floyd Talbert (Matthew Leitch) in the TV show "Band of Brothers" (2001) received from a berfriended sheriff – it was a .357 Magnum Colt New Service sent with a note „Give’em hell!” as an addiotional  "just in case" firearm. The Americans have a soft spot for revolvers, sometimes even stronger than the one for the forty-five M1911.



Uzupełnieniem uzbrojenia Wardaddy’ego jest Sturmgewehr-44, czyli 7.92x33mm Stg-44: chyba najlepsze połączenie celności, szybkostrzelności i siły rażenia jeśli chodzi o indywidualne uzbrojenie żołnierzy II wojny światowej. Choć wg mnie jest to broń ciut za długa dla czołgistów, dla których przeznaczono o wiele wygodniejszy rozmiarowo pistolet maszynowy .45 ACP M3 „Grease gun”, czyli „smarownicę”. Broń nazwano tak ze względu na podobieństwo do narzędzia z warsztatu samochodowego. Mimo planów, M3 nie wyparł Thompsona M1 jako główny peem sił zbrojnych USA. „Grease gun” został „Furii” bardzo ładnie wyeksponowany na ekranie, co szczególnie cieszy, gdyż zwykle to Tommy-gun, tak jak niegdyś na polu walki, wygrywa filmowe „castingi”. Ale wracając do Stg-44 – Brad Pitt wygarniający ze „Sturmgewehra” robi jednak wrażenie – ze „smarownicą” nie byłoby takiego efektu.

What complements Wardaddy’s armory is a Sturmgewehr-44, that is a 7.92x33mm Stg-44 – probably the best combination of accuracy, rate of fire and firepower as an individual weapon of a WW2 soldier. Athough for me it was a firearm a bit too long for tankcrews for whom a more comfortable gun was created in terms of the size – a .45 ACP M3 submachine gun, called a „grease gun”. It was nicknamed this was due to its visual similarity to the mechanic's tool. Despite the plans, the M3 did not superseded the M1 Thompson as the main submachine gun of the US military. „Grease gun” is nicely depicted in „Fury” – and it’s good because usually it is the Tommy-gun that, just as earlier on battlefields, wins movie castings. But coming back to the Stg-44 – Brad Pitt spreading bullets from his Sturmgewehr makes a hell of a impression – with the „Grease gun” it would not be the case.



Jak bym ocenił „Furię”? Chciałbym, parafrazując słowa padające w filmie, powiedzieć „Best tank-movie I ever saw.” Gdyby nie końcówka, będąca jedną z kilku scen batalistycznych, ale jednak – przez błędy najbardziej zapadającą w pamięć, tak właśnie bym powiedział. Ale „Furię” warto zobaczyć, gdyż na pewno uzupełnia ona filmowy obraz II wojny światowej, zwłaszcza dla jej końcowego okresu w Niemczech. No i jest jeszcze ten piękny, oryginalny "Tygrys"... 

How would I rate „Fury”? I wish I could, paraphrasing the words that we can hear in the movie, say „Best tank-movie I ever saw”. If the final scene was different, and it was one of a couple battle scenes, but still the most memorable one becasue of the mistakes, I would say so. Still, „Fury” is worth watching because it surely complements the movie landscape of World War II, especially in case of its ending period in Germany. And you've got the beautiful, genuine "Tiger"...



wtorek, 23 września 2014

Mozambique Drill

W poście opisującym "sztuczkę z pierścionkiem" w reżyserskiej wersji "Leona Zawodowca" wspomniałem o technice, którą stosował tytułowy bohater dokonując zleconych egzekucji (oczywiście wg zasady "żadnych kobiet i dzieci"). Przypomnijmy: były to dwa strzały w korpus - pierwszy w brzuch - obezwładniający cel/przeciwnika oraz drugi w płuco lub serce - wykańczający. Nic innego jak tzw. "double-tap", o którego zasadności, choć w nieco innym układzie, wspomina główny bohater filmu "Zombieland" (2009). Choć akurat w przypadku żywych trupów tak naprawdę możemy mówić jedynie o strzale w głowę, a konkretnie - strzale "wyłączającym" zainfekowany mózg. I tu wystarczy w zupełności jedna kula, chyba, że pierwsza z dwóch - wystrzelona w korpus, na spowolnić wygłodniałego żywego trupa.

In the post describingthe ring trick” in „Leon the Professional: Director’s Cut”, I mentioned a technique that was used by the title character while killing his targets (of course, according to the rule: „no women, no kids”). Let me remind you what it was: two shots in the torso – the first on in the abdomen – disarming the target, the secondo in the lungs or heart – the finishing one. Nothing, but a classical „double tap”, described as a quite reasonable, but in a slightly different way by the main protagonist of „Zombieland” (2009). Although in case of the living dead, we can talk about only about a headshot that turns off the infected brain. And here one shot finishes the job unless you want the first of two bullets, fired in the torso, to slow down a flesh-starving living dead.


Dzisiaj jednak zajmiemy się nieco techniką, którą można dostrzec u trzech bardzo wyrazistych bohaterów filmów Michaela Manna: Franku – tyłowej postaci z filmu "Złodziej" (Thief, 1981), Neilu McCauley'u z "Gorączki" (Heat, 1994) i Vincencie z "Zakładnika" (Collateral, 2005).

Today however, we shall look at a different technique that can be noticed in case of three very powerful characters from Michael Mann’s movies: Frank - the title character of „Thief” (1981), Neil McCauley from „Heat” (1994) and Vincent from „Collateral” (2005).



Technika to tzw. "Mozambique Drill" (lub też „Failure Drill”) i polega na oddaniu szybkich dwóch strzałów w korpus w celu spowolnienia i obezwładnienia celu, a następnie strzału ostatecznego w głowę. Sprawdza się na niewielkich odległościach czy w walce w pomieszczeniach (CQB), w szczególności w przypadku przeciwnika noszącego osłony na korpusie lub będącego pod wpływem środków odurzających, które sprawiają, że nie odczuwa on bólu wynikającego z odniesionych obrażeń. 

The technique is the so called „Mozambique Drill” (or „Failure Drill”) and is based on two fast shots in the torso that slow down and disarms the target, and the final shot in the head. It’s reliable in case of short distances or close quarters battle (CQB), especially if the target is protected with armor (bullet-proof vests) or is intoxicated so he/she does not feel pain caused by gunshot wounds. 



Technika powstała w czasie wojny o niepodległość Mozambiku, kiedy to żołnierz Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych, Mike Rousseau, brał udział w walkach o lotnisko w Lourenço Marques (obecnie Maputo). Zaatakowany przez bojownika Frontu Wyzwolenia Mozambiku, oddał w jego kierunku dwa strzały - typowy "double-tap", trafiając po obydwu stronach mostka. Zwykle, to powinno wystarczyć, by zatrzymać przeciwnika, lecz okazało się, że rebeliant nadal atakował (nie miał kamizelki kuloodpornej – zawdzięczał to prochom, którymi był nafaszerowany). Konieczny był trzeci strzał - w głowę. Rousseau opowiedział o wydarzeniu swojemu znajomemu, Jeffowi Cooperowi, również żołnierzowi Korpusu, który określił technikę jako "triple-tap" czy inaczej "Mozambique Drill" i wprowadził ją do technik praktycznego strzelania, dziś już powszechnie stosowaną.

The technique was invented during the Mozambique War of Independence, when a USMC soldier, Mike Rousseau, was taking part in the battle of Lourenco Marques air port (presently: Maputo). Attacked by a freedom-fighter of The Mozambique Liberation Front, he returned fire with two shots – a classical „double tap” and hit him on the both sides of the sternum. Usually, it is enough to stop the targe, but the freedom-fighter was still advancing (he was not wearing any armor – his condition was based on drugs). The third shot – in the head, was necessary. Rousseau described the incident to his friend, Jeff Cooper, also a Marine, who called the technique as „triple-tap” or „Mozambique grill” and introduced it as one of the practical shooting techniques, presently widely in use.


Pierwszy raz w filmach Manna, "Mozambique Drill" pojawia się w "Złodzieju", gdy Frank mści się na swoich mocodawcach - trzy kule posyła w klatkę i głowę Leo (Robert Protsky), który nie potrafił przyjąć do wiadomości, że Frank nie chce więcej robić dla niego skoków. Tytułowy złodziej używa tu pistoletu M1911A1 kal. .45 ACP, który zmodyfikował dla niego rusznikarz Jim Hoag (modyfikacja polegała m.in. na wydłużeniu lufy, choć w scenach zobaczymy jednocześnie standardową wersję na zmianę z wersją "custom").

For the first time in Mann’s movies we can see „Mozambique Drill” in „Thief” when Frank takes vengance on his employers – three bullets are fired in the chest and head of Leo (Robert Protsky) who could not accept the fact that Frank didn’t want to work for him anymore. The title character uses here a .45 ACP M1911A1 pistol, modified by a gunsmith, Jim Hoag (the modification incluced e.g. the lenghtening of the barrel, although in the scenes we will see the standard and the custom version interchangeably).


"Failure Drill" stosuje Neil McCauley dokonując egzekucji (za pomocą pistoletu .45 ACP SIG-Sauer P220) na dawnym wspólniku, Waingro (Kevin Gage), który zaczął sypać policji.

„Failure Drill” is used by Neil McCauley to finish (with a .45 ACP SIG-Sauer P220 pistol) his former partner, Waingro (Kevin Gage), who became a police informant.


Wcześniej, w scenie otwierającej film, jeden z jego ludzi - Michael Cheritto (Tom Sizemore), w ten sposób zlikwidował jednego z trzech strażników z furgonetki bankowej (de facto zabicie całej trójki wymusił Waingro) - tym razem w użyciu jest karabinek szturmowy w wersji spadochroniarskiej FN FAL 50.61 kal. 7.62x51mm (uzasadnieniem użycia techniki były możliwe kamizelki pod mundurami ochroniarzy).

Earlier, in the opening scene, one of his men – Michael Cheritto (Tom Sizemore) killed in the same way of the guards from the armored van (in fact, the action of killing all three guards was initiated by Waingro) – this time it is a 7.62x51mm FN FAL 50.61 assault rifle in a version for paratroopers (the technique was used because of the armor under the guards’ vests).


Mistrzem w "Mozambique Drill" i generalnie w posługiwaniu się bronią jest jednak Vincent, grany przez Toma Cruisa płatny zabójca, były wojskowy, który "wynajmuje" sobie Bogu ducha winnego taksiarza Maxa (Jamie Foxx) do zawiezienia go w kilka miesc w L.A., gdzie ma zlikwidować cele - świadków koronnych w procesie latynoskiego gangstera. Bronią Vincenta jest Heckler & Koch USP45, kalibru .45 ACP.  Jego umiejętności są widoczne w kilku scenach, jednak najbardziej widowiskowa jest scena spotkania z bandziorami w małej bocznej uliczce. W ciągu ułamków sekund Vincent oddaje pięć strzałów - dwa w najbliżej stojącego przeciwnika w jego tors, trzy w drugiego: dwa w korpus, jeden w głowę. Po czym wykańcza pojedynczą kulą w głowę pierwszego.

A master of „Mozambique Drill” and in weapon-handling in general is Vincent, an assassin, played by Tom Cruise, an ex-military who hires an innocent cab-driver, Max (Jamie Foxx) to drive him around L.A. and take him where he has his job to do – crown wintesses in a trail of a Latino gangster. Vincent’s weapon of choice is a .45 ACP Heckler & Koch USP45. His skills are visible in several scenes, but the most spectacular is the one with punks in a small alley. In a split secondo, Vincent fires five rounds – two in the torso of the nearest target, three in the second one: two in the torso, on ein the head. Then he finishes the deal with the first guy with a single bullet in the head.


Mix technik "double-" i "triple-tap" widzimy zaś w scenie w dyskotece "Fever", gdzie liczba strzałów zależy od liczby celów i zagrożenia. Z kulami w klatce piersiowej i w głowie kończy jeden ze świadków koronnych, których zlikwidować ma Vincent. w tym wypadku jego cel otrzymuje nawet 3 strzały w klatkę – po oddaniu pierwszego Vincent orientuje się, że skończyła mu się amunicja, wymienia więc szybko magazynek i oddaje – jak automat – kolejne dwa, a dopiero potem trzeci, a tak de facto – czwarty – w głowę). W ten sam sposób zabija Detektywa Fanninga, który jako jedyny zorientował się w sytuacji między Maxem a Vincentem.

A mixture of „double-” and „triple-tap” is presented in the „Fever” club scene where the number of shots fired depends on the number of active targets and the threat. With bullets in his chest and head ends one of the crown witnesses that Vincet is supposed to finish off. In that case, the target gets even three shots in the torso – having fired the first one, Vincent realizes he is out of ammo, so he changes the mag fast and fires – in an auto-mode, another two, and then the third one or to be specific – the fourth one in total, in the head. That’s also the way he kills Detective Fanning (Mark Ruffalo), who is the only one who actually knows the relation between Max and Vincent.


Co ciekawe, we wszystkich trzech filmach zobaczymy, równie charakterystyczne dla postaci Manna, sprawdzanie komory (tzw. "brass-check"): czy znajduje się w niej nabój. 

What is interesting, in all three movies we will see the so called brass-check, also characteristic for protagonistist and antagonists in Mann’s movies. 

Sprawdzenie naboju w komorze / Brass-check / via: imfdb.org

"Złodziej", "Gorączka", "Zakładnik" - obrazy te, będące dla mnie majstersztykami pod każdym względem, świadczą również o tym, jak doskonale aktorzy są przygotowywani do ról, w które się wcielają. Zresztą, Michael Mann słynie z tego, że aktorów przygotowuje doskonale pod kątem umiejętności, jakie - wg scenariusza, posiadają kreowane przez nich postaci. James Caan przeszedł w American Pistol Institute (założonym przez Jeffa Coopera - tego samego, który wprowadził "Mozambique Drill" do technik strzeleckich) szkolenie, dzięki któremu opanował m.in. sztukę wchodzenia i przeszukiwania pomieszczeń z bronią czy szybkiego przeładowywania.  Bohaterowie "Gorączki" szkolili się pod okiem byłego żołnierza brytyjskiego SAS. Tom Cruise zaś miał okazję pierwszy raz w życiu strzelać ostrą amunicją w trakcie przygotowań do "Zakładnika", a wszystko, co zobaczymy w jego wykonaniu na ekranie nauczyli go Mick Gould (takżę operator SAS) i Chic Daniel (z oddziałów SWAT policji w L.A).

„Thief”, „Heat”, „Collateral” – for me, these movies are masterpieces in all terms, they also proove that the actors are very well prepared to play their characters. In general, Michael Mann is famous for that he wants his actors to be trained for the role in terms of skills that their protagonist/antagonist has according to the script. James Caan was trained in the American Pistol Institute (founded by Jeff Cooper - the guy who introduced "Mozambique Drill" to shooting techniques) where he learnt, among others, room clearing techniques and speed-reloading. Character in "Heat" were supervised during the training by a British ex-SAS operator. Tom Cruise had an opportunity to fire live ammo during the preparations for "Collateral" and everything we can see him do on the screen is a result of what Mick Gould (another SAS operator) and Chic Daniel (from LAPD SWAT) taught him.


Filmy Manna mają też to do siebie, że pełno w nich wzajemnych odniesień i wspólnych motywów, jak miasto jako bohater w tle, czy elementów "Mozambique Drill" czy "brass-check". Ale to już temat na osobny wpis. Biorąc pod uwagę to, że jestem fanem filmów tego reżysera, możecie się go spodziewać całkiem szybko.
Mann's films are full of mutual references and common motifs, such as the city in the background as one of the characters or elements like "Mozambique Drill" or "brass-check". This, however, will be discussed one day in a separate post. Considering the fact that I'm a fan of this particular director and his movie, you can see this post coming preety soon.

środa, 10 września 2014

Sin City 2: giwery warte strzału / Sin City 2: the guns to shoot with

To nie będzie typowa recenzja. Nie mam zamiaru oceniać "Damulki wartej grzechu" w odniesieniu do komiksowej twórczości Franka Millera ani porównywać go do pierwszej części z 2005 roku. Powiem tylko, że z kina wyszedłem usatysfakcjonowany, mając poczucie, że pieniądze na bilet nie poszły w błoto. Przyznaję, nie było fajerwerków, bo trudno przeskoczyć innowacyjne podejście "jedynki" (to samo było z „Matrixem” czy „Jurassic Park”). W każdym razie, dostałem to, po co przyszedłem.

That won’t be a regular review. I am not going to rate "A Dame to Kill for" in relation to Frank Miller’s comic book or compare it with the first part made in 2005. I’m just gonna say that I left the cinema satisfied with a feeling that the money I spent on the ticket didn’t go down the drain. I admit, there were no fireworks, but it’s hard to make something more innovative than "number one" (the same thing we had with „Matrix” or „Jurassic Park”). Anyway, I got what I came for.


Oglądając film, oglądam go bowiem na dwa sposoby. Jako zwykły widz. I jako pasjonat broni palnej w filmach (stąd wziął się przecież fanpage, a potem ten blog). I ten drugi sposób dominuje. Zwracam uwagę na to, z czego strzelają i jak strzelają. I tak było i teraz, zwłaszcza, że bohaterowie "Sin City", czy to pierwszej części czy jej sequela/prequela (trudno powiedzieć, czym tak naprawdę jest dwójka – być może jednym i drugim: w zależności od historii) potrafią zrobić użytek z broni palnej (i nie tylko – vide: Miho) i niezłą rozwałkę.

When I am watching a movie, I am watching it in two ways. As a regular cinema-goer. And as a movie-gun-lover (that’s where the fanpage and the blog came from). And the latter dominates. I pay attention to what the characters are shooting with and how. And that’s how it was this time, especially because the protagonists and antagonists of "Sin City", both the first part and its sequel/prequel (it’s hard to tell what the second part really is – perhaps it is both, depending on the story) can surely use firearms (and other arms too – vide: Miho) to make a huge mess.


Uwaga! Tekst zawiera spoilery! / Warning! The text contains spoilers!

Co zwraca uwagę w dwójce? Przede wszystkim Nancy Callahan (Jessica Alba) z rewolwerem nieżyjącego Johna Hartigana. Smith & Wesson Model 29 kaliber .44 Magnum. Callahan – tak samo miał na nazwisko Brudny Harry. I to jest jego spluwa. Jak dla mnie: piękne nawiązanie do klasyki. Dla przypomnienia – w pierwszej części mogliśmy zobaczyć Nancy również z rewolwerem, a dokładnie – z dwoma Ruger Blackhawk kalibru .357 Magnum. Zmiana wyszła na dobre – Nancy, jak na spadkobierczynię wielkiego nazwiska przystało, robi dobry użytek z rewolweru kalibru .44 Magnum.

What catches one’s attention in the second part? First of all, it is Nancy Callahan (Jessica Alba) with a revover that used to belong to deceased John Hartigan. The .44 Magnum Smith & Wesson Model 29. Callahan – that’s the name of Dirty Harry. And that was his piece. For me: it is a brilliant reference to the classic. Just to remind you – in the first part, we could see Nancy also with a revolver or to be precise: with two .357 Magnum Ruger Blackhawks. The change was for better – Nancy, as benefits a heir of the great name, makes a helluva use of the .44 Magnum handgun.


Rewolwery to specjalność „damulek wartych grzechu” - o ten tytuł mogą rywalizować tak de facto Nancy Callahan i Ava Lord (Eva Green). Ta druga, jak na femme fatal przystało, nosi mały rewolwer, typową .38, która może się zmieścić w torebce, a konkretnie Charter Arms Undercover. Broń mogliśmy zobaczyć na słynnym plakacie, który tak zbulwersował Amerykanów.

Revolvers is a specialty of „dames to kill for” – and actually two: Nancy Callahan and Ava Lord (Eva Green) can fight over the title. The latter, as benefits a femme fatal, carries a small revolver, a typical .38 that can be put in a purse – the Charter Arms Undercover, to be specific. We could see the firearm in the (in)famous poster that made the Americans so sick.


Pozostając w temacie uzbrojonych dam... Gail (Rosario Dawson) – absolutnie, bezapelacyjnie najlepiej wymiatająca z Uzi laska w historii kina – udowodniła to w pierwszej części, gdy razem z Dwightem (wówczas: Clivem Owenem - obecnie gra go Josh Brolin) grzała w bandę oprychów z Manutem (wówczas granym przez nieżyjącego już niestety Michaela C. Duncana, którego zastąpił Dennis Haysbert) na czele. Zdolności strzeleckie i miłość do tego pistoletu maszynowego potwierdziła też w "Damulce..." Generalnie, Uzi jest to całkiem sporo, także w wersji Micro. Choć jednocześnie izraelska broń okazuje się zawieść Marva w finale, zacinając się w najmniej odpowiedniej chwili.

Talking about armed ladies… Gail (Rosario Dawson) – absolutely anad irrevocably the best Uzi-shooting chick in the movie history – he proved it in the first part, where together with Dwight (back then: player by Clive Owen, now: Josh Brolin) he wasted a band of punks led by Manute (back then: played by a unfortunatelly deceased Michael C. Duncan and replaced by Dennis Haysbert). She confirmed her shooting skills and love towards the submachine gun in „The Dame...”. Generally, we will see a lot of Uzi’s here. Although at the same time, the Israeli-made firearm turns out to disappoint Marv in the finale as it jams in the worst possible moment ever.


No właśnie. Marv (Mickey Rourke). Jeśli ten gość będzie kiedyś pisał list do Świętego Mikołaja, zaproponuję mu groupona. Jego „Looks like Christmas” na widok strzelb Franchi SPAS-12 w rękach zadymiarzy na motorach pokazuje, że facet wie, co to dobra broń. A jest na tyle potężny, że może używać dwóch strzelb jednocześnie, waląc z nich jednorącz, bez potrzeby ręcznego przeładowywania. Wcześniej na ekranie mogliśmy zobaczyć coś takiego w wykonaniu Arnolda jako Terminatora szturmującego posterunek policji (zgodnie z tym, co powiedział sprzedawca ze sklepu, w którym T-800 się uzbroił: „ładowany ręcznie lub automatycznie”).

Speak of the Devil. Marv (Mickey Rourke). If this guy ever writes a letter to Santa Claus, I will suggest him collective buying. His one-liner „Looks like Christmas” when he sees Franchi SPAS-12 shotguns in the hands of motorbike troublemakers show that he knows what a good gun is. And he is strong enought to carry two shotguns at the same time, shooting them with one hand, without the need of pumping the next shell manually. Earlier in the screen we could see that done by Arnold as the Terminator storming a police stadion (according to what the clerk in the gun store, where T-800 was arming himself: „you can go pump or auto").


Rozczarowania? Senator Roark. Nie chodzi o postać, bo bydle idealnie zagrał Powers Boothe. I tu nie mam żadnych „ale”. Zabrakło mi charakterystycznej dla niego broni. Coś, z czym nigdy by się nie rozstawał, co dodawałoby mu wyrazistości, wyróżniało. W filmie widzimy go z Glockiem i Waltherem PPK, żaden z nich nie jest JEGO klamką. Ale ciekawostką jest fakt, że w obydwu filmach w pojawia się „czterdziestka piątka”, jedna z najbardziej amerykańskich broni palnych, czyli M1911A1, w wersji z tłumikiem. W „jedynce” – w rękach zabójcy granego przez Josha Hartnetta, w „dwójce” – w scenie z Rayem Liottą w epizodycznej roli biznesmena planującego szybkie zakończenie romansu z pewną prostytutką. 

Disappointments? Senator Roark. Not the character, because Power Boothe player him perfect. And here I don’t have any „but”. However, I missed a characteristic gun of his. Something he would never move anywhere without, something that would underline his image, distinguish him more. In the movie we could see him with a Glock and a Walther PPK pistol and none of these is HIS piece. But what is interesting is the fact that in both movies appears the "forty-five", one of the most American firearms, that is: the M1911A1, in a sound-suppressed version. In the first "Sin City" - in the hands of the assassin played by Josh Hartnett, in the following part - in the scene with Ray Liotta in a small role of a businessman that plans to finish his love affair with a hooker. 


Z tym samym pistoletem (bez tłumika) pierwszy raz widzimy Gail (w czerwonym płaszczu i masce) witającą w Old Town Marva z rannym Dwightem. W pierwszej części, McCarthy używał właśnie dwóch identycznych pistoletów (w "dwójce" musi sobie radzić z jedną sztuką). No i Manute nie ma szczęścia z tym pistoletem - w obydwu Sin City zalicza kulki z czterdziestki-piątki – w pierwszej części zgarnia grad pocisków .45 ACP m.in. od Dwighta, gdy dziewczyny z Old Town rozprawiają się nieproszonymi gośćmi, a w "Damulce..." kilka kulek sprzedaje mu Ava Lord.

The same pistol (without the silencer) is carried by Gail (wearing a red coat and a mask) greeting Marv and wounded Dwight in the Old Town. In the first part, McCarthy used the guns of the same model (here he has to carry on with one). And Manute has a serious problem with the piece - in both Sin City movies he takes bullets from the "forty-five" - in the first one he takes a volley of fire including .45 ACPs from Dwight when the Old Town girls get rid of the uninvited guests, and in "A Dame..." - he takes the lead from Ava Lord.


Jak na film o mieście pełnym grzechów, może zaskakiwać brak „kałasza” (w pierwszej części również), ale za to zobaczymy tu Dwighta z „najbardziej popularną pukawką w amerykańskim światku przestępczym” (jak określił to Samuel L. Jackson w „Jackie Brown”), czyli Intratec TEC-9, z której wymiatała także jedna z prostytutek z scenie strzelaniny z Manutem w pierwszej części.

For a movie about a city full us sins, a lack of the „kalash” can be suprising (in the first part too), but we will see Dwight with „the most popular gun in the American crime” (as stated by Samuel L. Jackson in „Jackie Brown”), that is: the Intratec TEC-9, used wildly by one of the prostitutes in the shootout scene with Manute in the first part.


Zdecydowanie czekam na DVD, bo o broni co nieco można jeszcze napisać. Dlatego spodziewajcie się rozwinięcia tego posta – o detalach, których nie jestem na sto procent pewien nie piszę.

I am definitely waiting for the DVD, because I can still write a bit more about guns. That’s why you can expect I will develop this post one day – I won’t write about details I am not 100% sure of.